Nie powiem, ale pomimo tego, że sporo rzeczy już wcześniej wyciekło to prezentacja nowego headsetu miała swoje momenty zaskoczenia. Ale o tym za moment. Jest jednak kilka kwestii, które mnie martwią. Czy na pewno będzie sukces?

Na początek może wideo prezentujące headset Meta Quest Pro w całej okazałości.

Project Cambria kazał długo na siebie czekać. Ale ciekawe jest to, że w trakcie tego czasu niepewności z mediów docierały do nas coraz to nowsze informacje, które tak naprawę wczoraj się w niemalże 100% potwierdziły. To może na początek to co lubimy najbardziej, czyli specyfikacja:

  • Procesor: Qualcomm Snapdragon XR2+
  • Rozdzielczość: 1.800 × 1.920 (3.5MP) na oko, LCD (2x)
  • Odświeżanie: 72Hz, 90Hz
  • FOV: 106ºH × 96ºV
  • IPD: w zakresie 55–75mm
  • RAM: 12GB
  • Pamięć: 256GB
  • Waga: 722g
  • Złącze: USB-C
  • Czas pracy na baterii: 1–2 hours
  • Śledzenie: inside-out
  • Kontrolery: system śledzenia inside-out
  • Kamery: 5 zewnętrznych, 5 wewnętrznych

Meta zdecydowała się na użycie optyki typu pancake w przeciwieństwie do soczewek Fresnela przedstawionych w Quest 2, co pozwoliło im zmniejszyć moduł optyczny aż o 40%. Zapewniają jednocześnie o 37% więcej pikseli na cal i 10% więcej pikseli na stopień niż w Quest 2.

Dwa wyświetlacze LCD z technologią kropek kwantowych oferują wyraźne, kolorowe obrazy, które są jeszcze lepsze dzięki technologii przyciemniania. Zapewnić ma to 75% większy kontrast, a rezultatem jest ostry i czysty obraz. Jeśli chodzi o dźwięk, Quest Pro oferuje dźwięk przestrzenny 360 stopni, wbudowany mikrofon i dwa gniazda słuchawkowe 3,5 mm (lewe i prawe). Pełne naładowanie wystarcza na około dwie godziny użytkowania.

Wyglądają świetnie

No co tu dużo mówić, zmiana rodzaju optyki sprawiła, że headset VR staje się bardziej kompaktowy i lżejszy. Idealnie nadawał by się do gamingu, jednak obawiam się, że nie trafi w ręce tej grupy. Całość została zaprojektowana z myślą o zwiększeniu produktywności. W związku z tym urządzenie ma unikalną, otwartą konstrukcję, która umożliwia interakcję z wirtualną zawartością, ale zachowując jednocześnie świadomość fizycznego otoczenia. Nie każdemu przypadnie to do gustu, ale można z tego miejsca dodać, że jest akcesorium, które zniweluje ten efekt.

Mechanizm regulacji rozstawu soczewek pozwala dostosować odległość między soczewkami do preferowanej wartości między źrenicami (IPD). Zakres ten jest większy od wersji Quest 2 i wynosi pomiędzy 55 mm a 75 mm. Ciekawym rozwiązaniem jest oprogramowanie do automatycznej regulacji, które powiadomi nas, jeśli nosimy urządzenie nieprawidłowo.

Warto natomiast pochylić się chwilę nad wagą urządzenia. Ciekawe jest to, że pomimo zmniejszenia obudowy po dodaniu optyki pancake headset jest cięższy od poprzednika. Wersja Pro waży 722 gramy, gdzie wersja Quest 2 tylko 503 gramy. Przyczyną może być zastosowanie aż 10 kamer do śledzenia otoczenia, oczu i twarzy.

Okulary Mixed Reality idą do lamusa

Osobiście czekam na możliwość przetestowania tej nowości. Już od jakiegoś czasu producenci starają się zaangażować zewnętrzne kamery do przekazania obrazu z otoczenia użytkownikowi. I jak się okazało nie trzeba było długo czekać. Quest Pro jest w stanie dostarczać wrażenia rzeczywistości mieszanej dzięki pełnokolorowej, stereoskopowej technologii passthrough. Kamery o wysokiej rozdzielczości skierowane na zewnątrz triangulują naszą pozycję i mapują otoczenie w czasie rzeczywistym. W ten sposób możemy widzieć świat fizyczny, który nas otacza bez zdejmowania headsetu. Kamery Quest Pro mają 4x więcej pikseli niż kamery w Quest 2. Najlepszym sprawdzianem czy obraz jest wyraźny to przeczytanie zwykłego tekstu z kartki lub ekranu komputera. Mając Quest Pro na oczach zrobimy to bez trudu.

Kluczem do pełnego użycia tej technologii ma być platforma Presence Platform. To właśnie ona dostarcza narzędzie dla programistów, aby ci w łatwy sposób mogli tworzyć aplikacje pozwalające na przenikanie się świata realnego (Mixed Reality) ze światem wirtualnym (Virtual Reality). W ten sposób możemy uzyskać efekt biura z wirtualnymi monitorami, a po chwili znaleźć się w pełni wirtualnej sali konferencyjnej. Teraz limitem jest tylko wyobraźnia programistów i kreatorów światów.

Nowe kontrolery

Są nie do poznania porównując je do wersji z Quest 1 i 2. A to wszystko za sprawą braku charakterystycznego pałąka. Był on jednak konieczny do śledzenia kontrolerów w przestrzeni. Koniec z tym, bo kontrolery od wersji Pro posiadają własny system śledzenia inside-out oparty o kamery. Nawet jeśli znajdzie się on za naszymi plecami, nie stracimy jego pozycji.

Kontrolery Touch Pro charakteryzują się również nową, ergonomiczną konstrukcją, a także ulepszoną technologią haptyczną obsługiwaną przez system TruTouch Haptics. Nasuwa się pytanie na ile wystarczy nam prądu, aby utrzymać je przy życiu. Tym razem Meta zastosowała system baterii wielokrotnego ładowania. Eliminuje to potrzebę używania staromodnych już baterii jednorazowych. Co ciekawe każdy zestaw jest dostarczany ze stacją ładującą i zasilaczem USB-C 45W.

Śledzenie oczu i twarzy

Przechodzimy do ostatniego, ale chyba najbardziej wyczekiwanego elementu. Quest Pro oferuje śledzenie gałek ocznych i naturalnych wyrazów twarzy. A to pozwoliło na puszczenie wodzy fantazji, jeśli chodzi o awatary. Po skalibrowaniu twarzy w ustawieniach headset śledzi ruchy źrenic, a także naszą subtelną mimikę twarzy. Tym samym nasza wirtualna osobowość nabiera więcej autentyczności.

I zawsze w tym momencie dodaję, że technologia ta niesie o wiele więcej ze sobą niż tylko upiększanie naszego awatara. Śledzenie naszego wzroku może wynieść interakcję na zupełnie inny poziom. Dodatkowo, możemy zaoszczędzić sporo energii, jeśli wykorzystamy technologię renderingu skupionego.

Cena

Mark zapowiadał, że cena wersji Quest Pro będzie sporo większa niż $800 dolarów. Ale ja osobiście nie byłem przygotowany na ponad dwukrotnie wyższą cenę. Od 25 października Quest Pro będzie dostępny za kwotę $1.499.00 dolarów. Ale już Was jeszcze bardziej dobijam, że wchodząc na polską wersję strony Meta ukarze Wam się cena 1.799 euro. Mamy zatem niebagatelny sprzęt za wręcz zaporową cenę. Oczywiście wiadomo było dla kogo on jest dedykowany. Jednak w dobie konkurencji ze strony Pico 4 oraz zapowiadanej wersji Pro od tego samego producenta, Meta chyba przesadziła.

Całość imprezy przyniosła masę nowości. W zasadzie całe wydarzenie można było oglądać z otwartą buzią, bo to co pokazał Mark naprawdę jest kawałkiem porządnej roboty. Jednak mnie osobiście daje do myślenia nie przyszłość Meta, ale to co zamierza Microsoft. I tak prawdę powiedziawszy, jeśli czytać pomiędzy słowami, wczoraj dostaliśmy jasny przekaz odnośnie 2 rzeczy:

  • Meta otwiera się na inne środowiska, co do tej pory było nie do pomyślenia
  • Microsoft żegna technologię Mixed Reality w swoim wydaniu

Ostatni punkt jest nader ważny. Microsoft oddał masę swojego tortu na poczet Mety. Microsoft Teams czy Office 365 dostępne na okulary Quest Pro to jasny sygnał w kierunku synergii. Brakowało mi tu jedynie Dynamics 365 i byłby to już ostateczny gwóźdź do trumny. Jednak nie zdecydowali się (jeszcze) na ten rok. Jednakże sam fakt takiego ożenku świadczy, że Microsoft przestaje wierzyć w technologię MR opartą na waveguidach i pożegna się z nią na rzecz passthrough.

Podsumowanie

Rozczarowały mnie jednak trzy rzeczy. Mianowicie rozdzielczość, czas pracy na baterii i cena. Zwłaszcza ten drugi element może być problematyczny w trakcie dosyć długich sesji. Wszystko oczywiście spowodowane jest napakowaniem w headset aż 10 kamer, które potrzebują zasilania. Jednakże największy zawód budzi we mnie cena. Oczywiście w mediach roznosi się poklask, że to urządzenie dedykowane raczej rozwiązaniom enterprise, więc cena adekwatna. Nie, stanowczo tak nie uważam. Cena jest ponad czterokrotnie wyższa od wersji Quest 2, a na wielu polach okulary niestety zostają w tyle. To nie znaczy, że produkt nie poradzi sobie na rynku, ale chyba stanie się narzędziem mocno niszowym. No cóż, kurz opada, więc czekamy na doniesienia o Quest 3.