Po pojawieniu się nowej technologii, przychodzi moment kiedy analitycy i rekiny finansowe zaczynają się zastanawiać czy w ogóle da się na tej nowości zarobić i co najważniejsze, jak dużo. Wtedy zaczyna się żonglowanie wykresami i danymi przed nosami prezesów wielkich koncernów, czy aby na pewno warto w to zainwestować. Nie inaczej jest z AR, który niestety ale ma troszkę gorzej niż VR. Ale o tym za moment.

Pierwsza myśl na hasło AR to Pokémon Go, który niejako zrewolucjonizował postrzeganie rozrywki mobilnej. Do tego rozpropagował hasło rzeczywistości rozszerzonej, po całym świecie. Trafiało to nawet do ludzi, którzy z technologią mają niewiele wspólnego. I przypuszczam, że właśnie wtedy nastąpił pierwszy, tak duży skok w popularyzacji AR. Piszę pierwszy, bo każdy kto choć odrobinę śledził kierunki rozwoju tego typu technologii, wie że nie jest to żadna nowość.

Pomijam kompletnie fakt zmiany sposobu jej użytkowania, czyli projekt Tango i jego odłamy ARKit czy ARCore, które uwolniły Nas od wszechobecnych markerów. Wielu zapewne właśnie wtedy zobaczyło przyszłość, gdzie dolary same pchają się na konta firm, a deweloperzy nie dopinają terminów z braku czasu i mnogości zamówień. Czas mijał, powstało klika ciekawych aplikacji i … to wszystko. Bańka finansowa, lekka zadyszka czy kompletna klapa? Jeśli o mnie chodzi, żadne z powyższych.

Do 2025 roku wartość branży gier, które wykorzystywać będą technologię AR będzie warta 11.6 miliarda dolarów.

Liczby…

Firma lumusvision.com przytoczyła kilka ciekawych liczb, po których analizie można spokojnie dojść do wniosku, że pomimo teoretycznej ciszy czy spowolnienia, jest to jedynie złudne odczucie. Według nich do 2025 roku wartość branży gier które wykorzystywać będą technologię AR będzie warta 11.6 miliarda dolarów!!! Mało? Pozostałe branże też się świetnie trzymają, w przypadku rynku medycznego, ma to być kwota 5.1 miliarda dolarów, inżynieria to 4.7 miliarda dolarów, nieruchomości dalsze 2.6 miliarda, a sprzedaż 1.6 miliarda dolarów.

lumuvivion.com podaje także ciekawy trend w przypadku rynku nieruchomości i ogólnie pojętego rynku mieszkaniowego. Otóż w 2016 roku 51% potencjalnych klientów zrezygnowało z planów zakupu mieszkania/domu czy remontu ponieważ … nie byli w stanie sobie wyobrazić nowego domu w rzeczywistości. I tutaj przychodzi z pomocą technologia AR czy VR. To ona ma być silnikiem napędowym do zwiększenia sprzedaży, a w zasadzie narzędziem pozwalającym lepiej dopasować ofertę dla klienta.

Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku sprzedaży. Przysłowie “nie kupuj kota w worku” nabiera nowego, realnego brzmienia. Prawie 71% pytanych osób zdecydowałoby się na kupno w sklepie z wykorzystaniem technologii AR.

51% klientów zrezygnowało z planów zakupu mieszkania/domu czy remontu ponieważ … nie byli w stanie sobie wyobrazić nowego domu w rzeczywistości

AR i VR

Ale czemu AR ma niestety gorzej, niż VR o czym pisałem na początku. Otóż łatwiej jest wykreować 100% świat wirtualny, w którym łamiemy wszystkie zasady, od fizyki poczynając, a kończąc na niestworzonych światach i postaciach do którego wsadzamy niejako człowieka i niech sobie radzi, niż połączyć nasz, rzeczywisty świat z elementami wirtualnymi, ale tw taki sposób aby były zachowane zasady, którymi rządzi się świat realny, i które dla nas są oczywiste. Oba elementy muszą współgrać, bo w innym przypadku zachwiana zostaje nasza percepcja. Najlepszym tego przykładem jest okluzja, z którą AR boryka się od czasów niemowlęcych, ale pomału i na to widzimy rozwiązanie.

Poniżej jeszcze infografika, na której widać jeszcze klika zestawień

AR w liczbach