Najbardziej znanym system poruszania się w przestrzeni wirtualnej rzeczywistości to teleportacja. Zazwyczaj nie sprawia on problemów nawet najbardziej wrażliwym na chorobę lokomocyjną. Jednak cały czas trwają poszukiwania nowych sposobów. Jednym z nich jest VRGO.

Wszystko zaczęło się w 2015 roku kiedy firma z siedzibą w Wielkiej Brytanii, uruchomiła zbiórkę pieniędzy na swój innowatorski produkt. VRGO Chair to połączenie fotela i piłki dmuchanej. Jest to siedzisko, które kształtem zbliżone jest do wielkiego jajka, na którym siada gracz. Poprzez ruchy ciała możemy kontrolować nasz ruch w przestrzeni wirtualnej. Urządzenie łączy się z naszym sprzętem poprzez Bluetooth więc nie ma mowy o kolejnym kablu. VRGO Chair współpracuje z goglami HTC, Oculus i co ciekawe z Gear VR. Ciekawym rozwiązaniem jest pojemnik, który znajduje się w środku. Po otworzeniu “fotelika” mamy miejsce na przechowywanie naszego headsetu. Jest ono wykonane z pianki więc nie ma mowy o jakimś uszkodzeniu. Urządzenie jednak nie należy do tanich (£299) dlatego zainteresowanie nim było niewielkie i nie znalazło zbyt dużego zainteresowania na rynku konsumenckim. Dlatego firma postanowiła skonstruować urządzenie bardziej kompaktowe.

VRGO_Mini_image2

VRGO Mini przypomina poduszkę, którą kładziemy na fotelu, krześle czy nawet sofie. Charakterystycznym elementem jest przedni panel z gniazdem USB i diodą informującą o statusie. Zasada działania jest dokładnie taka sama jak w modelu Chair. Poprzez wychylanie na boki całego ciała wraz z siedziskiem jesteśmy w stanie kontrolować ruch naszej postaci w VR. Wychylenie możliwe jest dzięki specjalnej, owalnej części znajdującej się na spodzie urządzenia. I tak samo jak poprzednik łączność jest bezprzewodowa jednak model Mini prócz Bluetooth korzystać może z WiFi.

3DRudder vs VRGO Mini

Sama idea do złudzenia przypomina kontroler (czy platformę) 3dRudder. Tam ruch w wirtualnej rzeczywistości kontrolowany jest przez podobne urządzenie jednak sterowane naszymi stopami. Aż się prosi o przetestowanie go jako podkładka pod naszą szlachetną część ciała. Jednak 3dRudder posiada specjalne skrzydła, które ułatwiają utrzymanie stóp w pozycji. Więc test porównawczy z VRGO Mini może być problematyczny.

VRGOmini

Mini było testowane z konsolą Playstation VR oraz goglami Oculus Quest. W obu przypadkach kontroler nie sprawiał problemów, a sama rozgrywka jest całkiem ciekawa. Największym jednak problemem na jaki zwracano uwagę to ruch do tyłu. O ile odchylanie się na boki i do przodu jest proste w kontrolowaniu przez nasze ciało, o tyle wychylanie się do tyłu wymaga już więcej zaangażowania. Zazwyczaj problem pojawiał się kiedy gracz siedział na krześle bez oparcia. Włączał się wtedy instynkt samozachowawczy, który skutecznie chronił przed mocnym wychyleniem co mogłoby skończyć się upadkiem. Dlatego wiele osób zwracało uwagę, że gra na krześle z oparciem podnosi poczucie bezpieczeństwa.

Zbiórka na urządzenie trafiła właśnie na platformę Kickstarter. Firma zapowiada, że po zakończonej, 30-dniowej kampanii dają sobie 6 miesięcy na dostarczenie produktu do konsumenta. Po jednym dniu osiągnęli już pułap 20%, więc widać, że jest szansa na kolejny sukces.